Kilka dni temu trafiłem na dokument, który bardzo mnie wciągnął. Jest nim „100 Foot Wave (2021)„ w polskim tłumaczeniu 30-metrowa fala. To historia nie tylko o falach, ale przede wszystkim o ludziach, którzy mają w sobie ogromną potrzebę przesuwania własnych granic i sprawdzania, jak daleko właściwie można się posunąć.
Głównym bohaterem jest Garrett McNamara, surfer, który od pierwszego odcinka wzbudził moją sympatię. Jest w nim coś takiego, że bardzo szybko zacząłem mu kibicować. Nie tylko dlatego, że chce złapać coraz większą falę, ale przede wszystkim dlatego, że widać, ile pasji i determinacji wkłada w to, co robi.
I właśnie to najbardziej podoba mi się w „100 Foot Wave”. Surfing jest tutaj oczywiście na pierwszym planie, ale tak naprawdę oglądamy ludzi, którzy próbują zrobić coś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. Jest w tym trochę szaleństwa, sporo odwagi, ale też ogromny szacunek do natury. Bo kiedy patrzy się na te fale, człowiek szybko uświadamia sobie, że nie ma tutaj miejsca na błąd. To natura rozdaje karty.
Jestem właśnie po pierwszym sezonie, a zostały mi jeszcze dwa, i już wiem, że Garrett wpisuje się na moją listę ulubionych sportowych „guru”. Lubię ludzi, którzy mają w sobie iskrę do robienia niesamowitych rzeczy. Takich, którzy potrafią całe swoje życie podporządkować pasji i mimo przeciwności wciąż próbują przesuwać granicę trochę dalej.
Nie będę zdradzał, jak potoczy się jego historia, bo zdecydowanie lepiej zobaczyć to samemu. Włączcie „100 Foot Wave” i dajcie się ponieść fali. A jako bonus dorzucam nowość od KALEO, utwór „Run No More”, który świetnie pasuje mi do plakatu poniżej.
I chyba właśnie za to lubię takie dokumenty najbardziej. Potrafią opowiedzieć o sporcie, a przy okazji przypomnieć, że czasami największą przygodą jest po prostu sprawdzenie, jak daleko możemy się posunąć, zanim sami powiemy sobie „dalej już nie”.




