Szczerze mówiąc, do niedawna myślałem, że Narodowe Centrum Kultury Filmowej w EC1 to miejsce głównie dla koneserów starych, archiwalnych dokumentów. Kojarzyło mi się z czymś bardziej muzealnym niż z kinem, do którego po prostu wpada się wieczorem na seans. I właśnie dlatego przez długi czas omijałem je szerokim łukiem.
Okazuje się, że kompletnie się myliłem. Kino Polonia działające w EC1 to prawdziwa kopalnia współczesnych, unikatowych i bardzo ciekawych produkcji. Tych, które często trudno znaleźć w repertuarach większych multipleksów. Co najlepsze, można trafić tu na naprawdę świetne seanse za kilkanaście złotych, a do tego całość ma bardzo kameralny klimat. Bez tłumów, bez pośpiechu i z poczuciem, że przychodzi się tutaj przede wszystkim dla samego filmu.
Najbardziej spodobało mi się to, jak różnorodny jest repertuar. Obok klasyki, takiej jak „The Doors (1991)” w reżyserii Olivera Stone’a, pojawiają się ciekawe tytuły, o których wcześniej nawet nie słyszałem, a właśnie takie odkrycia lubię najbardziej.
Moją uwagę szczególnie przyciągnęły „One to One: John & Yoko (2024)”, „Ernest Cole: Odnaleziona legenda” (2024), „Słowo Daję (2025)”, „Kwiat Ośmiu Gór (2024)” oraz amerykański dramat „Blue Sun Palace (2024)”. To dokładnie ten rodzaj repertuaru, który sprawia, że ma się ochotę wrócić po kolejny seans, nawet jeśli wcześniej nie planowało się wizyty.
Lubię miejsca, które potrafią pozytywnie zaskoczyć. Takie, obok których przechodzi się dziesiątki razy, nie zdając sobie sprawy, że za drzwiami czeka coś naprawdę wartościowego. Jeśli więc jesteście z Łodzi albo będziecie tu przejazdem, koniecznie zajrzyjcie do kina w EC1. Mam przeczucie, że podobnie jak ja wyjdziecie stamtąd z myślą: „Dlaczego odkryłem to dopiero teraz?”





