Jakiś czas temu zetknąłem się z dość nietypową karcianką. „Małe DUŻE wyzwania. Gra w życie” od początku przyciągnęła moją uwagę. Nie jest to gra, w której chodzi wyłącznie o zdobywanie punktów, pokonywanie przeciwników czy dotarcie do mety. Tutaj gra przenosi się trochę poza stół, a jej kolejne elementy zaczynają pojawiać się w naszym prawdziwym życiu.

Zasady są stosunkowo proste. Gracze losują karty z różnymi wyzwaniami, które trzeba zrealizować w określonym czasie. Runda może trwać tyle, ile wcześniej ustalimy, choć twórcy sugerują tydzień. Zadania podzielone są na trzy obszary: zdrowie, rozwój osobisty oraz relacje. Za wykonanie poszczególnych wyzwań otrzymujemy przypisaną do nich nagrodę.

To właśnie ten element najbardziej zwrócił moją uwagę. W większości gier po zakończeniu rozgrywki odkładamy pudełko na półkę i po prostu wracamy do codzienności. Tutaj jest trochę inaczej, bo część wyzwań zostaje z nami znacznie dłużej. Nagle okazuje się, że coś, co początkowo traktowaliśmy jako element zabawy, skłania nas do zrobienia czegoś, na co normalnie pewnie nie znaleźlibyśmy czasu albo po prostu nie przyszłoby nam to do głowy.

Jedno zadanie może dotyczyć zdrowia, inne rozwoju osobistego, a jeszcze inne relacji z drugą osobą. Niektóre są bardzo proste i wymagają zaledwie chwili, inne mogą wymagać trochę większego zaangażowania. Wspólnym mianownikiem jest jednak to, że każde z nich zmusza nas do wyjścia poza utarty schemat codzienności, to aspekt, który najbardziej mi się podoba.

Czasami potrzebujemy bardzo prostego impulsu, żeby zrobić coś dobrego dla siebie. Możemy przecież wiedzieć, że powinniśmy więcej się ruszać, zadzwonić do kogoś, z kim dawno nie rozmawialiśmy albo spróbować czegoś nowego, ale sama świadomość często nie wystarcza. Karta z konkretnym zadaniem może sprawić, że w końcu naprawdę to zrobimy.

Gra skłoniła mnie też do zastanowienia się nad tym, jak często odkładamy różne rzeczy na później. Mamy plany, postanowienia i pomysły, ale życie potrafi skutecznie przykryć je codziennymi obowiązkami. „Gra w życie” trochę odwraca tę sytuację. Bierzesz kartę, dostajesz zadanie i nagle nie trzeba już zastanawiać się, od czego zacząć.

Podoba mi się również połączenie trzech różnych obszarów. Zdrowie, rozwój osobisty i relacje, które są przecież ze sobą bardzo związane. Możemy dbać o kondycję, rozwijać swoje zainteresowania, ale równie ważne jest to, jak funkcjonujemy wśród innych ludzi. Gra przypomina o tym w dość lekkiej formie, bez zamieniania całej zabawy w kolejny poradnik samorozwoju.

Nie chodzi tylko o to, że można przy niej spędzić kilka godzin. Niektóre wyzwania zostają w głowie i zaczynają pracować już po zakończeniu rozgrywki. Człowiek zaczyna się zastanawiać, co jeszcze mógłby zrobić inaczej, czego dawno nie próbował i czy rzeczywiście potrzebuje jakiegoś wielkiego przełomu, żeby coś zmienić.

„Małe DUŻE wyzwania. Gra w życie” to więc dla mnie coś więcej niż zwykła gra karciana. To trochę zabawa, trochę eksperyment, a trochę pretekst do przyjrzenia się własnej codzienności z innej perspektywy. Bo czasami największą zmianę może rozpocząć naprawdę małe wyzwanie. Wystarczy tylko je podjąć.