Od pewnego czasu coraz bardziej uczę się doceniać momenty, które pojawiają się w moim życiu. Nie tylko te wyjątkowe, na które czekamy od dawna, ale również te zupełnie zwyczajne, które łatwo uznać za mało istotne. Kiedyś zdarzało mi się robić jedną rzecz, a myślami być już zupełnie gdzie indziej. Czekałem na coś, co miało wydarzyć się później albo wracałem do czegoś, co wydarzyło się wcześniej. Przez to sama chwila, w której właśnie byłem, trochę mi uciekała.
Z czasem zacząłem zauważać, że nie chcę już tak patrzeć na swoje życie. Nie każda chwila musi być wyjątkowa w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Nie musi być podróżą, koncertem, imprezą czy dniem spędzonym w jakimś niezwykłym miejscu. Równie dobrze może być zwykłym popołudniem, pomocą mamie w ogródku, spacerem z psem albo spotkaniem z babcią przy stole i jedzeniem naleśników z dżemem.
I właśnie to podejście bardzo dużo we mnie zmieniło. Potrafię cieszyć się dniem spędzonym w pięknym miejscu, doświadczyć czegoś luksusowego i zachwycać się tym, co akurat mnie otacza. Ale kiedy następnego dnia wracam do zupełnie zwyczajnej codzienności, nie mam poczucia, że nagle wszystko stało się szare i mniej wartościowe. Jeśli siedzę w starym mieszkaniu z bliską osobą, piję herbatę albo jem wspomniane naleśniki z dżemem, to właśnie ta chwila jest dla mnie ważna. Nie porównuję jej cały czas z tym, co było wczoraj.
Chyba nauczyłem się po prostu nie odbierać jednej chwili wartości tylko dlatego, że poprzednia była bardziej wyjątkowa. Kiedyś prawdopodobnie trudniej byłoby mi odnaleźć się w takich zwyczajnych sytuacjach. Jako nastolatek mógłbym odliczać czas do ich końca, myśląc o tym, co zrobię później. Dzisiaj potrafię bardziej się w nie zaangażować i naprawdę być w tym, co właśnie się dzieje. Być może jest to kwestia dorastania, a może po prostu coraz lepszego rozumienia siebie.
Zauważyłem też, że takie podejście bardzo pomaga mi w relacjach z innymi ludźmi. Kiedy jestem z kimś, staram się nie myśleć cały czas o tym, co wydarzy się za chwilę. Chcę naprawdę uczestniczyć w tym spotkaniu, rozmowie czy nawet w jakiejś zupełnie prozaicznej czynności. Nie zawsze przychodzi mi to łatwo, bo mam tendencję do analizowania i uciekania myślami gdzieś indziej, ale coraz częściej potrafię się zatrzymać i powiedzieć sobie: właśnie tutaj jestem i właśnie ta chwila się teraz dzieje.
Nie oznacza to oczywiście, że każdą sytuację trzeba na siłę uznawać za piękną. Są momenty trudne, smutne albo po prostu takie, w których źle się czujemy. Nie widzę sensu udawać wtedy, że wszystko jest w porządku. Chodzi mi raczej o te zwyczajne chwile, które często przeżywamy bez większego zastanowienia, a które dopiero po czasie mogą okazać się czymś, za czym będziemy tęsknić.
Czasami mam wrażenie, że zbyt często dzielimy swoje życie na „lepsze” i „gorsze” momenty. Wyjazd jest lepszy od siedzenia w domu. Luksusowy hotel jest lepszy od starego mieszkania. Wielkie wydarzenie jest ważniejsze od zwykłego spotkania z bliską osobą. Sam kiedyś pewnie patrzyłem na to w podobny sposób. Dzisiaj coraz bardziej przekonuję się, że wcale nie musi tak być. Każda chwila może mieć swoją własną wartość. Nie dlatego, że jest wyjątkowa sama w sobie, ale dlatego, że właśnie ją przeżywamy.
Lubię tę myśl, bo pozwala mi cieszyć się życiem bez ciągłego czekania na coś większego. Nie muszę cały czas myśleć o kolejnym wyjeździe, kolejnym wydarzeniu czy kolejnym ciekawym doświadczeniu. Mogę po prostu usiąść z kimś przy stole i cieszyć się rozmową. Mogę wyjść na spacer, pomóc komuś w czymś albo spędzić spokojny wieczór w domu i nie mieć poczucia, że właśnie tracę czas.
Być może na tym właśnie polega docenianie życia. Nie na tym, żeby każda chwila była niezwykła, ale żebyśmy potrafili dostrzec coś wartościowego również wtedy, gdy pozornie nie dzieje się nic szczególnego. Bo luksusowy jacht może być pięknym wspomnieniem. Ale naleśniki z dżemem zjedzone następnego dnia z babcią również mogą nim zostać. I chyba nie chcę już wybierać, które z tych wydarzeń może być ważniejsze. Każde z nich może okazać się po prostu częścią mojego życia. I właśnie dlatego chciałbym umieć przeżywać je tak samo mocno.





